środa, 23 maja 2012

Dzisiaj coś się stało i auto zaparkowane pod pracą nie odpaliło,musiałam wracać na piechotę....a buty nie przystosowane.Doszłam,ale mam odciski pod śródstopiem :)Nie cierpię butów,delikatnie mówiąc mało wygodnych.Człowiek albo jest w łóżku,albo w butach.Łózko miodzio...więc wszystkie buty też takie powinnam miec...a jednak tak nie jest.
Dzień zmarnowany,nic wielkiego  nie robiłam...




A wieczorem robiłam koktaile,z 3 litrów maślanki,jeden truskawkowy,drugi bananowy.
Na obecną pogode nie ma nic lepszego,do tego schłodzone w lodówce...mniam.No chyba ,że chłodnik litewski...może skuszę się w weekend.




1 komentarz:

  1. ....jejku cóż za pech,a foty super...wow!

    OdpowiedzUsuń