niedziela, 15 lutego 2015

Jak to malkontenci i inne marudy twierdzą -Walentynki powinny trwać cały rok,więc także 14 lutego....dlatego po co się wzbraniać 14 lutego ??  Sama sobie wybieram święta jakie obchodzę,a to akurat bardzo lubię :)) I obchodzę !
Prezent na tegoroczne Walentynki dostałam już w październiku,mianowicie zaproszenie na koncert Modern Talking i Sandry ,do Katowic.Nie żebym ich muzyki teraz słuchała,ale w ramach wspomnień,sentymentu i zabawy :)
No i zaproszenia wisiały tak sobie na lodówce kilka miesięcy.Dzień wcześniej sprawdziłam tylko godzinę koncertu i wyruszyliśmy na walentynkowy podbój Katowic.
Na początek wygłodniali poszliśmy na obiad.Pierwszy raz byłam w restauracji Sphinx,nie wiedzieć czemu....i mega pozytywne zaskoczenie.
Pierwszy raz jadłam tak dobrze przygotowane polędwiczki wieprzowe,wrócę tam jeszcze :)

Potem spacerując weszliśmy do optyka,gdzie dyżurował okulista,i mimo,że miałam wyznaczoną wizytę w naszym mieście,to skorzystałam,jak się okazało muszę mieć już silniejsze okulary do czytania.
No i dobrze.....zbliżał się już nasz punkt kulminacyjny naszych Walentynek :)
Podjechaliśmy pod spodek w Katowicach,bilety w rękę i weszliśmy.Nie mogliśmy znaleźć miejsc naszych,okazało się,że jak kto chce.Weszliśmy na płytę ,były tam poustawiane krzesełka,co mnie trochę zdziwiło,aczkolwiek udało się nawet w pierwszym rzędzie zasiąść.
Na scenie już coś tam się działo,został nawet zapowiedziany finalista Mam Talent,pan Wyrostek i zaczął pogrywać na akordeonie,w przerwie tańczyli ludzie z Tańca z Gwiazdami....Przeszło mi nawet przez myśl,że to może nie w spodku....bo to jakoś takie wszystko dziwne....Myślę,że to samo przeleciało przez myśl mojemu R ,bo wyjął nasze bilety i zaczął je oglądać.
Okazało się,że nasz koncert był dzień wcześniej :))

Także bosko :)) Tak minęły nasze Walentynki z Modern Talking :) Jak to przeoczyliśmy...nie wie nikt :)
Najciekawsze,że bilety sprawdzał człowiek przy wejściu,a potem bilety sprawdzała nam kobieta wskazująca,gdzie nasze miejsca :))
Można wydrukować sobie jakikolwiek bilet,może nawet fałszywy ...i nic tylko wchodzić :)
Zastanawia mnie tylko,po co na bilecie napisali-koncert w Walentynki??
Ale wracając do sedna ....ponoć Walentynki mają być każdego dnia :) więc dziś świętujemy dalej,leżymy cały dzień i się byczymy :)

26 komentarzy:

  1. Hahahahahhaha YouMade my day !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz....ale ,żeby tak się śmiać ???
      hahaha
      wariatka z Ciebie :)

      Usuń
    2. Wiesz , czasem ratuje nas tylko poczucie humoru ;)
      I dystans do swiata

      Usuń
    3. no dokładnie tak,tylko to trzyma nas przy życiu :))

      Usuń
  2. I nie chcę nie wkurzac ,a jak poszla kontrola w cudownym Zusie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie,no -nad wyraz dobrze :)
      mało tego,że jak miałam wpisane na daną godzinę,to o tej właśnie godzinie weszłam,to jeszcze pan doktor taki miły i grzeczny,aż mnie to rozczulało )
      pobadał,pooglądał dokumentację medyczną i powiedział na koniec,że to była kontrola L4 i ,że on to podtrzymuje to L4,
      także git !

      Usuń
    2. Uf , bo bałam sie ze wlozylam kij w mrowisko

      Usuń
  3. No nie wiem czy się śmiać, tyle czekania ...pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój R najbardziej przeżywał,że zawalił mi prezent,a ja przeżywałam,że szkoda tylko kasy :)
      A atmosfery nic nie zepsuło :)

      Usuń
  4. Ale jaja ;)
    No a jak koncert, czy co to było na który się załapaliście, fajny ? ;))
    W Katowicach to ja pracuje, fajnie się kiedyś spotkać na kawę ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie,że tak Ola,ja często bywam w Silesii :)
      był to koncert Marcina Wyrostka z orkiestrą.Dość to było fajne,ale na własnej skórze przekonałam się jak to punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.Jakbyśmy byli w parku,wśród zieleni ...to chętnie bym takiego gościa na akordeonie posłuchała,ale jakoś w tej sytuacji ,gdzie nastawiona byłam na co innego i jakiś traki niesmak powstał...wyszliśmy w połowie ,bez żalu :)
      siedziałam koło takiej dziewczynki,która była bardzo podobna do twojej Emilki :) przez chwilę myślałam ,że to ona...ale była z siostrzyczką i to nie była Natalka ,haha :)

      Usuń
  5. kurde no faktycznie po co pisali koncert w walentynki.... kłamstwo! pewnie nie Wy jedni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz napisali,ze koncert w walentynki ale tez pod spodem ,że 13-tego :)
      mamy nową lekcje życiową odrobioną-czytaj tekst ze zrozumieniem :))
      haha

      Usuń
  6. Ja specjalnie nie obchodzę ale też nic przeciwko nie mam.
    Co do koncertu to niezłe jaja, że tak się wyrażę... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażka ....jak Ty się wyrażasz??
      :))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. koncert Wyrostka ogólnie fajny,nie można mu odebrać talentu,przemiły facet z tego co było widać w przerwach,cały spodek zawalony,a z tego co widziałam bilety po 100 zł,orkiestra ładnie grała,trochę nagłośnienie jak dla mnie kiepskie :)

      Usuń
  8. Ale jaja z tym koncertem! :)
    Tak na marginesie: Gosiu, wyglądasz kwitnąco! Widać,ze jesteś szczęśliwą kobietą.

    OdpowiedzUsuń
  9. O tu się nie zgodzę, ze malkontenci tak twierdzą:ze walentynki cały rok- zakochani tak twierdzą! Z A K O C H A N I!
    ;) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z moich obserwacji wynika odwrotnie :)
      Ci,których znam /Ciebie akurat nie / z mojego środowiska, mają nieudane związki,mają się totalnie gdzieś....to jak potem obchodzić ten dzień? to się dorabia ideologię-że obchodzi się walentynki cały rok.

      Usuń
  10. Uśmiech króluje na mojej twarzy - jak mogliście to przeoczyć? hehe
    Grunt, to pozytywne nastawienie ;)

    Będziecie mieli o czym opowiadać dzieciom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak,tak...już powiedziałam córce,że wnuka potrzebuję na przyszłość

      Usuń
  11. Hahaha, po prostu jesteście tacy zakochani, że Was zamroczyło :D
    Ale grunt, to humor! Bawić się można przy wszystkim!!!

    W Sfinksie jadłam ze trzy razy i zawsze jedzenie było pyszne:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak,tak...pomroczność jasna,mam nadzieję ,że przejściowa :)
      Myśmy do Sphinxa nigdy nie wchodzili,bo R twierdził,że to nie jego klimaty,nie mogę mu tego wybaczyć hahaha,pycha :) i jaka kultura obsługujących /na marginesie:sami młodzi,przystojni kelnerzy :)

      Usuń
    2. Taka od zakochania niech trwa wiecznie!;))
      Co do kelnerów też potwierdzam! A jadłam w różnych miejscach, bo i w Toruniu, i we Wrocławiu:D

      Usuń