wtorek, 17 lutego 2015

Jak chodzę do pracy,to mam przesyt ludzi,codziennie mam kontakt z obcymi ludźmi,trzeba zawodowo się zachować ,porozmawiać a nawet wczuć się w sytuację każdego obcego z osobna.Dlatego kontaktów międzyludzkich mam czasami dość,to jest po dłuższym czasie męczące.
Ale jak od świąt w grudniu pracy nie widziałam......o to co innego.Jestem spragniona kontaktów z ludźmi :)
I tak się składa ,że od czasu świąt poznałam wiele nowych znajomych,zwłaszcza od mojego R,czy to powiązanych z nim zawodowo czy nie.
W niedzielę gościłam u siebie kolejną nową koleżankę Gosię z rodziną,sympatyczni ludzie.
A dziś z nową znajomą Monią byłam w kinie :)
I to na czym,zaliczyłam 50 twarzy Greya :)
Moją przygodę z Greyem zaczęłam w gabinecie USG :) tak :) weszłam tam na chwilę do koleżanki pielęgniarki ,ona właśnie w wielkim poruszeniu rozmawiała o tej książce z lekarzem.Ona słynie z tego,że lubi wyolbrzymiać...ale lekarz potwierdzał-super lektura !
Zakupiłam oczywiście i zaczęłam czytać.Bardzo szybko główna bohaterka zaczęła mnie drażnić.Swoją głupotą ! Nie mogłam zrozumieć dlaczego kobieta daje siebie tak traktować,w imię czego ??Młoda Anastasia tak bardzo mnie irytowała ....że nie dałam rady dokończyć zaledwie pierwszej części.Odłożyłam na półkę.To znaczy nie odłożyłam....bo pożyczyłam jeszcze dwóm osobom.A laski czytały i kupowały kolejne części.
Ja się poddałam.
Jak się dowiedziałam ,że będzie film,od razy wiedziałam,że ja chcę go zobaczyć,mimo wszystko.Zwłaszcza,że Dakota to córka Dona Johnsona i Melanie Griffith,chciałam ją zobaczyć.
Po wszystkim mogę powiedzieć-piękny film,nie żałuję.Jak praktycznie każdy-potwierdzam ;super muzyka ! Coś wyjątkowego.Bardzo ładne zdjęcia,ciekawe ujęcia,takie jak lubię.Mimo,że czytałam -to film trzymał mnie cały czas w napięciu.No i zaskoczenie to-zakończenie.Myślałam,że będzie inne...ale jak najbardziej po mojej myśli :)
                                                           15.01.2015 dwie Gosie,Aleksander i Mikołaj.

30 komentarzy:

  1. Książki w ręku nie miałam , ale tak myślałam ze film może być lepszy ....
    Mnie zainspirował do obejrzenia 9 i 1/2 tygodnia .... Pomysłami ze ten Grey tocsie trochę upodobnil fizycznie do Mickey Rourka ze tego filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ,chyba nie są podobni
      początkowo jak widziałam głównego bohatera w reklamówce,nie podobał mi się ,ale po obejrzeniu,myślę,że nie jest taki ostatni :)

      Usuń
  2. Może i ja w końcu przekonam się i z czystej ciekawości obejrzę. Żeby chociaż móc wyrazić swoje zdanie w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie dlatego też poszłam,aby mieć własne zdanie .
      Tutaj wg mnie piękna muzyka jest tłem do ciekawych ujęć,do ładnych erotycznych obrazów...to już mi wystarczy , aczkolwiek momentami jest kontrowersyjnie :)
      co będę pisać,idź....

      Usuń
  3. "Trzeba się zawodowo zachować -porozmawiać, a nawet wczuć się w sytuację każdego obcego z osobna" Sądzę, że minęła się Pani z powołaniem. Zawód pielęgniarki powinna wykonywać osoba posiadająca empatię, kochająca swoją pracę. Trudną, owszem,ale to przecież Pani ją wybrała. Dziś niestety trudno o pielęgniarkę z powołania. Zawód jak zawód, a pacjenci to zło konieczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa...
      Najlepiej po jednym zdaniu ocenić wieloletnią pracę pielęgniarki.
      Godziny na oddziale, tysiące pacjentów, z którymi rozmawiała, wspierała..
      Szkoda gadać... :/

      Usuń
    2. jakie powołanie :)) ?
      przestań się bawić w powołanie,tylko wykonuj dobrze swoją pracę

      Usuń
    3. Gosiu, swiete slowa. Po angielsku to sie nazywa: "just do right".

      Usuń
    4. Gdyby jeszcze pacjenci byli wdzięczni a nie wredni i roszczeniowi to i o powołanie byłoby łatwiej .

      Usuń
    5. hahaha,Anula..... :))
      reasumując,punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia :)

      Usuń
    6. Bo mi empatia spadała po 5 w ciągu dyżurze i blisko 120 h w pracy .... Zwłaszcza do pacjentów z nerwicą , bo Ci naprawdę chorzy , psychotycy czy z depresją jakoś są sympatyczniejsi mniej roszczeniowi ... To i chętniej sie człowiek pochyla nad ich problemami ;)

      Usuń
    7. nie cierpię znerwicowanych ludzi !!!
      a wyobraź sobie,że jedna z moich psiapsiółek ma nerwicę ,do tego jest hipochondryczką /co chyba często się łączy ? ....miała już wszystkie choroby,przerabiałam już jej udar,zawał mózgu,zakrzepicę,nawet padaczkę przysięgam....a teraz diagnozuje się w kierunku guza płuc /palenia jednak nie ma zamiaru rzucić :)) młodsza o 9 lat ode mnie.
      Ale ja ją LOVE,otwarcie jej mówię i to,że do jej urojeń już nie mam siły :))
      Jest Twoją imienniczką :) mogę pisać swobodnie,bo tu nie wchodzi :))
      spadam,bo mam zlot czarownic dziś u siebie,będą tańce :))

      Usuń
    8. No właśnie Hipochondria to jedna.z postaci nerwicy , i tu właśnie cierpliwość i empatia mi sie wyczerpuje wraz z wlasnà deprywacją snu ...

      Usuń
    9. na rany Chrystusa ....medal Ci się nalezy

      Usuń
  4. Gosia, też na tym byłam, ale ja się wynuudziłam!!! Muzyka rzeczywiście piękna i tyle...
    Mnie też ta Ana drażniła, w ogóle takie kobiety mnie wkurzają.. Najpierw sie poddają całkiem facetowi, a póżniej zdziwione, że dostały...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w książce mnie irytowała bardzo,chciałam nią potrząsnąć....a tu jakoś mi jej szkoda,interesował ją facet,kusił....i cały czas zauważ ,że chciała być kochana,zakochała się ....
      ale,dobrze się skończyło :)
      ja idę jeszcze raz :)

      Usuń
    2. Najgorsze jest, to że w życiu takie rzeczy nie kończą się dobrze. Pewnie by ją zamęczył na śmierć...
      Ja już nie pójdę... No chyba, że mnie koleżanki będą bardzo namawiać:D

      Usuń
    3. w realu to ja aż takiego zboka nie widziałam hahahaha
      ewidentnie chłopak ma problem z sobą i musi nad tym popracować :)

      Usuń
    4. Ale przynajmniej z założenia związek miał być perwersyjny , jak nie był tylko był z miłością i za obopólną zgodą to spełnia seksuologiczne założenia normalnego związku ;)
      Wysokiego stopnia perwersyjny to u Larsa Von Triera w Nimfomamce , studium perwesji ze aż ciarki przechodzą po plecach

      Usuń
    5. założenie perwersji w związku miał tylko ON,bo ona chciała uczucia jednak,jak większośc kobiet.Nic nie mam do perwersji,ale jak mówisz za obopólną zgodą.Ona próbowała /Bóg jej świadkiem haha/ ale się poddała :)
      Tego filmu nie widziałam ,o którym piszesz,poczytałam sobie w necie.....ponoć obniża nasz komfort samopoczucia podczas oglądania....nie wiem czy bym dała radę :)) a Ty jak się "bawiłaś?"

      Usuń
    6. Ja patrzyłam z punktu widzenia psychiatry , jako studium przypadku .
      Emocji można było dotknąć , więc mimo ze trudny , bardzo , bardzo dobry .
      Haha tak bawiliśmy sie z mężem w Sylwestra , bo nie mieliśmy innego filmu na podorędziu :)

      Usuń
    7. Ania....że Wy tak będziecie spędzać Sylwka to ja się nie spodziewałam haha :))
      nie pytam jak wieczór się skończył...

      Usuń
    8. Wierz mi , po tym filmie ostatnią rzeczą na którą ma sie ochotè jest sex :/:/

      Usuń
  5. Byłam we wtorek z dziewczynami i jednym chłopakiem :-), potem poszliśmy to opić :-)))
    a tak serio to ja nawet nie byłam jakoś bardzo znudzona ani zniesmaczona. Czytałam książkę i wiedziałam czego mniej więcej mogę się spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się chce śmiać,jak krytykują Ci,którzy nie widzieli :)
      nie wiem o co tyle hałasu,przecież to kwestia gustu...a tu już Polska cała podzielona na tych co się podoba i tych lepszych ,którzy gardzą :)

      Usuń
  6. Ale tu dyskusja się zrodziła fajna, na temat filmu ;))
    Jeszcze nie widziałam, ale pójdę chyba w przyszły weekend z kolezankami ;)
    Książkę czytałam i podobała mi się, ciekawe jak film ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa,czytałaś :))
      a ile części?

      Usuń
  7. mi niestety książka nie przypadła do gustu - wymęczyłam ją żeby nie zostawiać w połowie, ale przyznam że chętnie obejrzałabym film - tak dla porównania I z ciekawości jak ugryli wersje z ksiazki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to jestes lepsza niz ja, bo ja ksiazki nie skończylam

    OdpowiedzUsuń