sobota, 19 września 2015

Tydzień temu w niedzielę chcieliśmy jakoś fajnie spędzić czas,ale nie chciało nam się nigdzie wyjeżdżać,stanęło na tym ,że pospacerujemy lokalnie...tym razem na Górze św.Anny,na terenie Parku Krajobrazowego.Jest to mała górka  408m n.p.m . nieopodal naszego domu,może 15 min jazdy samochodem od nas.
Jest to bardzo znane miejsce na Opolszczyźnie i Śląsku,gdyż znajduje się tam amfiteatr,oraz pomnik Czynu Powstańczego,gdzie odbywają się uroczystości poświęcone pamięci poległych w powstaniach śląskich.
Jednak odnoszę wrażenie, że ludzie przybywają tam z powodu tego ,że jest tam klasztor franciszkański oraz kościół klasztorny na samym szczycie góry,do którego prowadzi na prawdę bardzo dużo schodów,co robi trzeba przyznać wizualnie świetne wrażenie.....a w niedzielę,chyba o 15.30 jest odprawiana msza w języku niemieckim,co na tych ziemiach nie jest bez znaczenia!
Jednak chyba największą chlubą jest fakt,że w roku 1983 był na Górze św.Anny sam Papież Jan Paweł II.
Dla miłośników tematu myślę,że jest to nie lada gratka.
Ja osobiście odbieram to miejsce jednak bardziej w kontekście ciekawego krajobrazu,miłego spaceru czy miejsca na uprawianie sportu.Wiele osób wybiera się tam na przejażdżki rowerowe i motorowe,ja tam biegałam nie raz,są bardzo fajne ścieżki do tego.Polecam odwiedzenie,jeśli ktoś jest na Opolszczyźnie.

Wracając z Góry św.Anny,po 2,5-3 h nieobecności w domu ,taka rozmowa w samochodzie:
-mam nadzieję,że wyłączyłeś garnek ze śliwkami? /robiła się marmolada węgierkowa/
-a Ty nie wyłączyłaś????
I rura do domu ! na szczęście dom nie spłonął,jedynie garnek pokrył się od środka 2 cm węgla :)

Co do biegania,jako ,ze upały zelżały,powróciłam do niego,z czego się cieszę,plan tygodniowy-3 biegi-zaliczone,bez obijania się :)
Dziś 6 km biegu,4 km marszu :)
                                                  Miłej niedzieli !

16 komentarzy:

  1. Aktualnie góra św Anny najbardziej kojarzę z tego ze szerokim łukiem mija ja autostrada i jedzie sie i jedzie i jedzie .. A do domu już prawie prawie a tu figle zjazd na gore św Anny ;);)

    Tez bym chodziła na wycieczki :)
    No wg Gallowaya zaliczyłaś 10 km i git !
    A ja ciagle pauzuje ... Z powodów które pisałam. Ale jest lepiej .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ty jedziesz przez Ankę,to jesteś tylko rzut beretem ode mnie !!
      Myślę,że Galloway by mi nie zaliczył 10tki :)) 4 km chłodzenia po biegu ...to jednak za mało ,żeby wynik aż tak naciągnąć haha :)
      Jak ja pauzowałam,to Ty biegałaś,uzupełniamy się :)

      Usuń
  2. Ale fajną masz bluzeczkę, taka romantyczna. Ze spódniczką tworzy świetny duet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bluzeczka fajna ,ale po praniu nie wiadomo jak prasować tę część plisowaną,żeby się nie rozprostowała :)

      Usuń
  3. Ja te schody, to bym na fotki wykorzystywała albo na bieganie:D
    A bluzeczkę masz odlotową!!! Z ta spódniczką pasują jak ulał!

    hehehe, u mnie takie przypalone potrawy, to codzienność... i spalone gary:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takiego przypalonego gara jeszcze nie widziałaś,uwierz :))
      Na schodach nie dało się robić wtedy zdjęć,zbyt dużo wiernych chodziło,trafiliśmy na jakieś święto,kobiety poprzebierane nosiły jakiś obraz....,z jednego podium ksiądz kropił wiernych wodą święconą...nie wiem o co chodziło,ale dla wierzących fajne atrakcje

      Usuń
    2. HahahHah padłam .
      Nie wiem o co chodzi , ale
      Dla wierzących to atrakcja fajna

      Jakbym siebie słyszała na ślubie w kościele - czemu sie tak wstaje siada i klęka -
      W sumie nie wiem , tak jest
      Komentarz Ali
      No to nuda tak siedzieć , a tak to jakaś gimnastyka jest , prawda ?!
      ( moje panny pierwszy raz były na mszy ;)

      Usuń
    3. Jakby dzieci chodziły właśnie na gimnastykę zamiast na mszę i lekcje religii to by potem miały mniej problemów i wizyt u lekarza!
      A czemu te wszystkie dziwne rytuały? nie wiadomo,ma być i już .Pewnie chodzi o rangę przekazu ...
      A Ala dobrze dedukuje :))

      Usuń
    4. hihihi :D te fajne atrakcje mnie rozwaliły! bo to tak własnie z boku wygląda:D dlatego po latach niechodzenia do kościoła, gdy zaczęłam znowu chodzić, w nadziei nawrócenia ;) wszystko zaczęło mnie śmieszyć... i kiszka z nawrócenia wyszła:D

      Usuń
    5. Miałaś nadzieję na nawrócenie ? hahaa....wrócić już się nie da

      Usuń
  4. very nice post :) kisses:)

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z 15 lat wybieram się na Górę św. Anny. Raz jak wracaliśmy z Sudetów, prawie się udało, ale koleś co nas wtedy wiózł, pogubił się, zrobił focha i zawiózł do domów ;).
    Jak powiem Miśkowi, że jest tam pomnik Czynu Powstańczego, to zaraz nas tam zawiezie, bo ma bzika na punkcie takich miejsc pamięci.
    P.S. Fajna bluzeczka :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Góra św.Anny to fajna atrakcja ,aczkolwiek nie jest to wycieczka na cały dzień,wiele tego tam nie ma.Są te akcenty religijne,potem ten pomnik,jest jakaś knajpa ,jest tor saneczkowy do zjeżdżania,fajna zabawa i jest też ciut dalej KFC :))
      No a trochę dalej to już ja jestem :))

      Usuń
  6. Lubię to miejsce. Byliśmy z M. kilka razy.
    Ostatnio tylko przejeżdżamy w drodze do Zgorzelca.
    Pięknaś w tej romantycznej bluzce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam, że tam byłaś ;)
      No, ale w końcu jesteś podrozniczka ;)

      Usuń