niedziela, 1 maja 2016

Szczególny dla mnie dzień.
Pierwszy raz w życiu wybrałam się na zawody biegowe,odważyłam się po ok 3 latach nie koniecznie regularnego biegania.Dystans to 10km,bieg uliczny czyli poszły konie po prostu po... betonie :)
Różne emocje,i strach i radość:) Żałuję tylko,że tak bardzo grzało słońce,bo mało się nie ugotowałam.Jak zobaczyłam tabliczkę,że dopiero czwarty kilometr a ja już mam dość...no to się lekko załamałam.Bieg ukończyłam jednak cała,a nawet z rekordem osobistym życiowym :)

Martwiłam się tylko,alby nie być ostatnią :)
Na 620 uczestników byłam 566
ale już jako kobieta 129 :)
w grupie wiekowej 40 + przybiegłam jako 25 osoba :)
z czasem 01:05:35
Jak na pierwszy bieg jestem bardzo zadowolona :)
Po wszystkim wskoczyłam pod szybki prysznic,założyłam różowe szpileczki na obolałe nogi i poszliśmy na zasłużony obiad :)
Miłej majówki !

31 komentarzy:

  1. Gratulacje Gosia 😄 jesteś WIELKA !!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci kuzyneczko moja ;)

      Usuń
  2. WOW! Gosia, szacun wielki i gratulacje!!! Najważniejsze, że Ty jesteś zadowolona! Dałaś z siebie wszystko! I nie byłaś ostatnia, hihihi;)))
    A zestaw ze szpileczkami śliczny!!! Retro!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze,nie lubię się w retro :)mówisz,że to tak wyszło?
      Edyta ,czekam na jakąś relację z zawodów z Twojej strony,jakies kijki czy cos...:)

      Usuń
    2. Były zawody kijkowe... Nie poszłam, bo syn miał mecz, a ja reporter klubowy:D
      Następne w sierpniu;)

      No retro wyszło! I ładnie Ci w nim:))

      Usuń
    3. Edyta polecam Ci takie zawody,świetna sprawa :0 no ,ale jak te w sierpniu znowu Ci się pokryją z meczem,to nici z tego....Nie masz tam zastępcy?

      Usuń
  3. Łał!!! Gratulacje Gosiu!
    Ale cudnie wyglądasz na ostatnim zdjęciu. Obiad na pewno był smaczny.:)
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basieńko :)
      Jak Ci ktoś zrobi i poda,to zazwyczaj smakuje :)

      Usuń
    2. Jutro jedziemy na pyszne jedzonko. :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ile gratulacji,dziękuję bardzo !

      Usuń
  5. Gosiu, piękny wynik! Wielki szacunek!
    A do Krapkowic to sie jeździło po buty: takie "rekinki" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie znam tych rekinek,ale teraz rozmawiamy w domu i ponoć wszyscy nosili rekinki.Haha,wszyscy ,a ja nie :(
      A buty faktycznie robili różne i bardzo dobre jakościowo .

      Usuń
  6. Sister
    wow wow wow
    ja nienawidze biegac ,dlatego uklon w twoja strone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Dla Ciebie ukłon też,przecież czadu dajesz na tej siłowni,że mi oczy z orbit wychodzą:) normalni ludzie nie robią z taką lekkością brzuszków !

      Usuń
  7. Dla takich chwil warto żyć! Piękna relacja i piękny wynik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,chwile piękne...ale też i trudne :)

      Usuń
  8. Wiesz Gośka jak bardzo jestem z ciebie dumna !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem,dzięki!
      Trzymam teraz kciuki za Twojego A ;)

      Usuń
  9. Wiadomo, służba zdrowia wie jak dbać o siebie, kondycja zawsze w cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do dbania o zdrowie przez ludzi ze służby zdrowia... To mam mieszane uczucia ;)

      Usuń
  10. Gosiu bardzo gratuluję i podziwiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Gosiu :) gratuluję, 10 km to spory kawałek i świetnie Ci poszło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie faktycznie dużo... Ale co mają powiedzieć Ci co maraton biegną, 42 km ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dostaję zadyszki jak muszę dobiec parę metrów do autobusu, a co dopiero przebiec 10 km;) Szacun wielki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kwestia wytrenowania,jak z wszystkim :)
      dziękuję !

      Usuń
  14. Też się zawsze boję, że będę ostatnia ;) Ale nawet jakbym była... byle żeby być lepszym od samego siebie :) Swój pierwszy start uliczny i do tego masowy też zaliczyłam w upalny dzień. Półmaraton. Najbardziej bolało kiedy dublowali mnie zawodnicy z czołówki ;p

    OdpowiedzUsuń